Mowa o zdrowym stylu życia, rozumianym nie jako akt troski o siebie, gdzie naprawdę zwracamy uwagę na swoje potrzeby i jesteśmy w kontakcie ze swoim ciałem.
Mowa o "zdrowym stylu życia" jako o kolejnym idealnym projekcie do zrealizowania.
Najpierw była dieta bez glutenu.
Potem bez cukru.
Potem post przerywany.
Teraz dużo białka i trening siłowy minimum 3 razy w tygodniu.
Do tego 8 godzin snu, 10 tysięcy kroków, zimne prysznice, pielęgancja w 7 krokach, masaż twarzy, suplementy, medytacja...(kto ma czas?) i nagle okazuje się, że dbanie o siebie jest tak wymagające, że zamiast rozbudzać w nas czułość, powoduje napięcie i stres.
Raz jeszcze: byłam tam i wiem, jak trudno czasem to dostrzec. Jednak sprawdź, czy rzeczywiście robisz te wszystkie rzeczy z przyjemnością? Czy Twoje ciało jest zrelaksowane kiedy myślisz o swoim śnie, diecie czy pielęgnacji? Czy naprawdę żyjesz z lekkością, przyjemnością i otwartym sercem?
U mnie sporo się zmieniło. Nadal kocham zdrowy styl życia, lecz obecnie definiuję go nieco inaczej ( o tymchyba też napiszę osobny post ).
Coraz bardziej zdrowie i dobre życie wygląda u mnie tak:
- pójście spać za późno, ale po dobrej rozmowie czy książce,
- kawa wypita w słońcu i w dobrym towarzystwie,
-odpoczynek zamiast treningu, kiedy nie mam siły,
- joga dla samej przyjemności rozruszania ciała,
- spacer bez zegarka mierzącego kroki.
Dlatego moje warsztaty nie są o "lepszej wersji siebie". Nie ma wycisku na zajęciach o 6 rano, idelanej diety w oparciu o badania krwi, ani planu naprawiania życia.
Jest dobre jedzenie.
Jest ruch, który daje przyjemność i troskę.
Jest natura, cisza i bycie razem.
Jest pyszna kawa, herbata i ciacho.
I przestrzeń, żeby na chwilę przestać się ulepszać, tylko po prostu BYĆ.
Jeśli czujesz, że to coś dla Ciebie, zapraszaMY z całego serca na nasze warsztaty.